11 wrz 2013

Szkoła i lekcje. Jak się zmobilizować?


Każdy z nas zna ten ból kiedy tydzień po rozpoczęciu roku są już zadania domowe. Głupio dostać minusa lub pałę po tygodniu szkoły. Najtrudniej jest się do odrabiania zadań, zmobilizować. Ja mobilizuję się tym, że chcę dostać się do dobrego liceum. Niestety w moim przypadku to chyba nie będzie łatwe. Treningi mam o 7.30 przez co się nie wysypiam. Do domu wracam autobusem z ciężkim plecakiem i torbą. Głodna i bardzo zmęczona nie mam siły odrabiać zadań.

                                                                       Żyje się raz.

Trzeba nauczyć się lubić ból ciężkiej pracy. On jest tylko tymczasowy. Pamiętajcie o tym, że szkoła podstawowa, czy gimnazjum już nie wróci. Tylko raz w życiu jesteś w podstawówce, gimnazjum, liceum. No chyba, że nie zdasz lub olejesz szkołę.
Gdy na lekcji dostajemy zadanie domowe spróbuj zaznaczać sobie stronę w ćwiczeniach lub podręczniku gdzie jest zadanie do wykonania. Wyciągając książki z plecaka widzisz ile masz do zrobienia. Robiąc zadania lepiej aby było cicho w pomieszczeniu. Wtedy możesz się bardziej skupić. Niektórym jednak lepiej odrabia się lekcje przy muzyce. Tak jak mi. Przed zadaniami zrób sobie przerwę nie więcej niż pół godziny. Zrelaksuj się czytając książkę, siedząc przed komputerem, oglądając telewizję. Gdy siądziesz do lekcji wyłącz komputer aby koleżanka z facebook'a/skypa/nk ci nie przeszkodziła. Znam to. Uwierz. Gdy masz zadanie z lekcji której nie masz następnego dnia i nie chce ci się jej robić najlepiej weź neonową karteczkę i napisz sobie, np. CHEMIA zad. 11 str. 16 i powieś w widocznym dla ciebie miejscu. Wtedy nie zapomnisz co masz zrobić + nie rób zadań z internetu! idź z tym do rodzica, babci, dziadka ale nie zrzynaj z neta!
Ważne jest powtarzanie sobie lekcji. Jak masz wolny czas to połóż się na łóżku z książką od historii i przeczytaj ostatni temat. Nigdy nie wiadomo kiedy nauczyciel zrobi kartkówkę.

Mam nadzieję , że to co napisałam trochę ci pomoże  :)


Powodzenia.!

2 wrz 2013

Szkoła. School.


Szkoła się zaczęła. Pogoda również nie była szczęśliwa co do tego. U mnie w nowej, sportowej, szkole rozpoczęcie odbyło się na sali gimnastycznej. Jest naprawdę mała. Na powitanie mieliśmy test z angielskiego który sprawdza nasze wiadomości z szóstej klasy i przez to jesteśmy dzieleni czy idziemy do lepszej czy też gorszej grupy. Chciałabym się dostać do "lepszej" gdyż ponowne powtarzanie I am, You are jest mi nie potrzebne. W klasie jest 21 osób. Mój numerek to 20. Wychowawczynią jest nauczycielka od polskiego. Wydaje się miła. Plan mam podany tylko na jutrzejszy dzień, jest to : chemia, niemiecki, geografia, polski, historia. A o 7:30 mam być na boisku szkolnym, gdyż rozpoczyna się trening. Z klasy znam tylko 5 dziewczyn z treningu. I znowu te odpały na lekcjach i głupawki na przerwach. To jest nieuniknione. Do picia ma tymbarka. Wiem, ta informacja jest wam niezbędna do życia.


No rozpoczęcie miałam na sobie czarną sukienkę z baskinką TU i zamszowe trampki których nie mogę znaleźć. Dużo osób było w trampkach. A wczoraj tata pofarbował mi końcówki włosów na kolor ciemnej czekolady, czy coś w tym stylu. Nie rzucają się w oczy, a jak nauczyciele zapytają to powiem : to są moje naturalne.



A jak wy byliście ubrani.?