27 lip 2013

Village, town, village.

Właśnie wypiłam kaszkę, która należała do kuzyna Natalii, Wojtka. Ma prawie 3 lata i jest słitaśny ^^. Jesteśmy na wsi w Łaszewie. Chciałbym tu zostać na dłużej. Tu jest inna atmosfera, tu czuję się inaczej. Dobrze. Nie myślę o tym co złe. Tylko o tym co dobre. Jezioro jest niedaleko, około 300 metrów od domku. Jestem tu od wczoraj, a praktycznie znam już okolice. Wieś, tak. To jest lepsze niż miasto. Jest spokojnie, mało ludzi, no i oczywiście, zero sklepów z ciuchami. Aby iść na zakupy trzeba jechać do Choszczna, a to kwadrans autem. Ciekawe ile by się jechało rowerem?

Mniejsza. Wojtuś strasznie mnie rozbawia, tak jak Natalia. Oto parę tekstów wypowiedzianych przez nich :

Natalka - Wojtek, walisz konia?

Wojtuś - Choć Natalia, zwalimy sie.

Wojtuś - Ogarnij się, Marysia.


Było ich więcej, ale niestety mam słabą pamięć i nie pamiętam. :(


Ok, zaraz idziemy nad jezioro, a później ja z Natalią na pole opalać się w samej bieliźnie. Nie mogę się doczekać, będą zdjęcia, papa :*

2 komentarze:

  1. Świetny blog *.*
    zapraszam do nas http://niesymetrycznieo.blogspot.com/
    + obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hah świetne XD
    Zapraszam u mnie konkurs z wygraniem wyglądu bloga !
    http://olivee-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń