28 cze 2013

WAKACJE! Czujesz to?

Hahahahahh, ja tam ich nie czuję. Szkoda, że opuszczam tą szkołę. Niektórych znałam od 3 lat, niektórych od 6, a jeszcze innych od 9... A jak ich nie zobaczę? Często zadaję sobie to pytanie. Nigdy jednak nie znam na nie odpowiedzi. Może coś mi nie wyjdzie i wrócę do 21, może przypadkowo spotkamy się na ulicy. Nie wiem. Ten tydzień był najwspanialszym tygodniem w moim życiu. Zrozumiałam na kim mi zależy, kogo lubię, a kogo nie. Do kogo czuję więcej niż tylko przyjaźń, a na kim mi w ogóle nie zależy. W środę nie byłam w szkole, nie chciało mi się do niej iść. Rodzice sami mi to zaproponowali. Jednak od godziny 17.00 do 20.00 odbył się bal, bal szóstoklasisty. Na nim chyba jako jedyna chciałam zacząć tańczyć i zaczęłam, jednak to potrwało chwilę, bo głupio mi było samej. Pierwszy raz tańczyłam wolnego. Były trzy piosenki do których można było tak zatańczyć. Na pierwszej poszłam do kibla, bo chłopak Agnieszki, Krystian wyjeżdżał następnego dnia i było jej naprawdę przykro. Na szczęście pani Magda, wychowawczyni, weszła do toalety i wytłumaczyła,l że to nasz ostatni bal i musimy się bawić. Wyszłyśmy. Poszłyśmy na parkiet i Aga zaczęła tańczyć wolnego z Krystianem. Płakała. Jak to zauważyłam wtuliłam się w Natalkę i również się poryczałam. Muzyka dodawała tylko nastroju. Na szczęście dość szybko mi przeszło. Następne dwa wolne zatańczyłam z Danielem. Przytuliliśmy się do siebie i tak gibaliśmy się przez prawie 4 minuty. Podobało mi się. Na końcu balu jak szliśmy do klasy po nasze rzeczy zaczęłam płakać. Nigdy wcześniej nie byłam taka smutna. Przytuliłam się do paru osób, a następnie wybuchło grupowe tulenie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że to się nie powtórzy. Nigdy. Rozkleiłam się bardziej, aż nie mogłam oddychać. Po wyjściu ze szkoły przytuliłam się do paru osób i ruszyłam z koleżankami w stronę domu mojej babci gdzie zawsze po imprezach w szkole zostawałam na noc. Przed blokiem mojej babci usiadłam na ławce i przez godzinę, do 21.00 rozmawiałam z koleżanką. Doszedł do nas kolega, Dawid i to on jako pierwszy mnie rozśmieszył po balu. W domu jednak znowu doszło do płaczu. W czwartek rano byłam u Daniela. Przy nim czuję się doceniana, chociaż nie zawsze. Czasem złości się na mnie, że olewam go na dworze przy znajomych. Problem jednak tkwi w tym, że ja się nie wstydzę go przytulić i pogadać, po prostu koledzy zaczynają się śmiać, sam Daniel również się dziwnie śmieje i wygląda to tak jak by robił to wszystko dla żartu. U niego w domu jest inaczej. Może on się wstydzi mnie? Nie ukrywam ale do najładniejszych nie należę. Moim zdanie jestem gruba, brzydka. Jednym słowem... I tu pojawia się problem. Nie można mnie opisać jednym słowem. Jest tego wiele. Niestety. Nie lubię jak ktoś mówi, że jestem ładna, a nawet śliczna, bo dobrze wiem, że w cale tak nie jest, że robi to po to abym czuła się taka. Piątek. Dla innych najlepszy dzień w tym roku, jednak dla mnie, najgorszy. Pożegnałam się z większością osób. Otrzymałam świadectwo. Płakałam. Nie tak bardzo jak po balu, ale jednak też łza mi się w oku kręciła. Moja średnia to 4,3. Słabo. Na treningu wszystkie inne koleżanki mają czerwony pasek. A ja to co? Nico. Przed zaśnięciem mam koszmary, że popełniam samobójstwo. Na różne sposoby. Raz skaczę z okna, raz wbiegam pod tramwaj, jest tego więcej. Ale wszystko kończy się tak samo. Świat beze mnie jest lepszy. Bez jednej potwornej istoty. 

Ostatnio słucham Lany Del Ray. Bardzo polubiłam jej piosenki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz